Historie
„Zafundowałam sobie cierpienie na raty, bo wzięłam ślub dla kredytu. Dziś czekam aż mąż zaśnie, by napisać do kochanka”
„Wszystko potoczyło się zbyt szybko. Znaliśmy się zaledwie dziesięć miesięcy, gdy zapadła decyzja o ołtarzu. Powód? Czysto pragmatyczny. Obaj płaciliśmy horrendalne kwoty za wynajem kawalerek, a bank wyraźnie dał nam do zrozumienia, że obcym ludziom nie da ani grosza na wkład własny. Ślub był po prostu najprostszą drogą formalną. Zamiast romantycznych uniesień mieliśmy maraton po doradcach finansowych”.