Etapy miłości
Najpierw stapiamy się w jedno, potem wijemy gniazdo, cieszymy się wspólnym życiem, a gdy przyjdzie na świat dziecko, na nowo szukamy siebie. Cztery pary opowiadają o kamieniach milowych w swoich związkach.

- Maria Barcz, glamour
Opublikowano: 04.02.2012, 14:00
Reklama
W CIĄGU 24 GODZIN
Aneta do dziś boi się, że gdyby nie pojechała na weekend do rodziców, do Częstochowy, ominęłaby ją impreza u kolegi. No i wtedy nie poznałaby Andrzeja. On jest dla odmiany przekonany, że wcześniej czy później i tak musieliby się spotkać. Oboje nigdy wcześniej nie przeżyli czegoś podobnego. – Wszedłem do pokoju i zobaczyłem ideał: ciemne, proste włosy, zielone, lekko skośne oczy. Nie chciałem, by zobaczyła, jak mnie ścięło z nóg. Udawałem obojętność, ale przez cały czas szukałem jej wzrokiem. Nawet nie pamiętam, z kim i o czym rozmawiałem. Myślałem tylko, jak ją zaczepić. Aneta też zwróciła na niego uwagę. – Od razu wpadł mi w oko, ale przyszedł z koleżanką. Nie byłam pewna, czy to nie jego dziewczyna. Postanowiłam wybadać sprawę. Nie zdążyłam, bo Andrzej poprosił mnie do tańca.
Z imprezy wyszli ostatni, a następnego dnia po południu Aneta dostała SMS-a. – Był gotowy do wysłania już o ósmej rano, ale bałem się, że wyjdę na natręta – śmieje się Andrzej. – Musiałem działać szybko. Nigdy bym sobie nie wybaczył, gdyby wyjechała bez spotkania. Po raz pierwszy w życiu zakochałem się tak naprawdę. I to przed upływem 24 godzin. Parą zostali po tygodniu. Nie było na co czekać.
Andrzej pracuje w Częstochowie, Aneta studiuje w Krakowie. Do października nie rozstawali się. Kolacje z winem, każdego wieczoru ktoś inny był DJ-em i puszczał swoje ulubione piosenki lub filmy. Wspólne śniadania. Seks naturalny, jak oddychanie i jedzenie. – Raz sięgałam po coś z wysokiej półki w kuchni, gdy Andrzej objął mnie i poturlaliśmy się po podłodze. Gdy siedział w ciągu dnia w pracy, czułam jego zapach, przechodząc obok kurtki w przedpokoju czy ręcznika w łazience. Odwołałam urlop z koleżankami, po prostu nie wyobrażałam sobie, byśmy się mogli rozstać – tłumaczy Aneta.
– Zawsze marzyłam o takim facecie. Opiekuńczym, dowcipnym, zaradnym. – To były niesamowite wakacje. Kochaliśmy się i gadaliśmy na zmianę. Pamiętam ją otuloną w koc, z potarganymi włosami, które głaskałem. W pracy musiałem się mobilizować, by nie odjechać w krainę marzeń, bo wystarczyło, że przymknąłem powieki, a przed oczy wciskały się takie obrazy... – opowiada Andrzej, trochę zawstydzony. – Czasem wystarcza mi, że na nią patrzę. Uwielbiam, gdy odgarnia włosy, mruży oczy w uśmiechu. Czuję się jak najszczęśliwszy człowiek na świecie.
Od kiedy zaczął się rok akademicki, spędzają razem wszystkie weekendy. W ciągu tygodnia, gdy Aneta wraca z wykładów, zaraz odpala komputer, bo tam już czeka na nią Andrzej. Opowiadają sobie, co się wydarzyło, jak wygląda dziś ulica w Krakowie, a jak w Częstochowie... – Raz przegadaliśmy w nocy 6 godzin! – przyznaje Aneta. – Jest cudownie! Niewiarygodnie... Przez pierwsze tygodnie czekałam na jakieś jego potknięcie, byłam ostrożna. Ale było coraz lepiej. Andrzej: – Na początku zachwyciła mnie urodą, a potem jeszcze okazało się, ile nas łączy. Oboje kochamy narty, lubimy te same filmy. W dodatku Aneta jest pierwszą dziewczyną, która wiedziała, kim jest Gerhard Richter, mój ukochany malarz. Znajomi mówią, że się zmienił. Ma więcej energii, nie wyprowadzają go z równowagi drobne przykrości. Ona przyłapuje się na tym, że idąc, podskakuje jak nastolatka. Zaczęła się malować. – Chciałabym mu się podobać. Nawet chodzę w szpilkach, choć wcześniej wkładałam je tylko na sylwestra. Pocieszają się, że w dwóch miastach czeka ich jeszcze rok. Tyle zostało do dyplomu. Potem zamieszkają razem. Czy coś może im przeszkodzić? A cóż to takiego mogłoby być? – pytają zaskoczeni.
GDZIE JEST HACZYK?
Zaręczyny na początku XXI wieku? Pierścionek i zmiana statusu na Facebooku. I to, że nie trzeba zaraz koniecznie planować ślubu, choć wszyscy pytają o datę. „To po co się zaręczyliście?“ – chcą wiedzieć znajomi. – Może z przekory, bo zaręczyny są dziś niemodne? Taki mały bunt – odpowiadają zwykle. Najważniejszą decyzję podjęli pół roku temu. Zamieszkali razem. To miał być test na przyszłość.
Miłość miłością, ale dopóki związek polega na udanym seksie i kolacyjkach na mieście, niewiele można tak naprawdę powiedzieć. – Chcieliśmy sprawdzić, jak sobie poradzimy z codziennością – opowiada Przemek. – Kiedy i o co się pokłócimy, czy coś nas zacznie drażnić. Dominika przyznaje, że nie ma łatwego charakteru. – Bywam depresyjna, a wtedy nachodzi mnie chęć odseparowania się, samotności. Nazywam to „chowaniem się do szafy”. Przemek musiał nauczyć się radzić sobie z moimi nastrojami, zrozumieć, że wtedy lepiej mnie nie zaczepiać. Ja też staram się respektować jego granice, szanuję jego prawo do własnych zainteresowań i spędzania wolnego czasu.
Choć nie fascynuje mnie piłka nożna, nie dąsam się, kiedy idzie pograć w piłkę albo obejrzeć mecz z kolegami. Dominika odkryła, że Przemek znakomicie organizuje codzienne życie. Gotuje obiady, robi kanapki do pracy i sprząta. – Okazało się, że potrzebuję uporządkowanych ram, choć nie umiem ich stworzyć. W domu wszystko miałam podsuwane pod nos. Moje zadania w związku? Staram się nie zapominać o rachunkach i o tym, że lodówka sama się nie zapełni. Dominika jest z natury sceptyczna, więc czasem szuka haczyka. I wciąż jej się nie udaje. Wspólne mieszkanie tylko ich do siebie zbliżyło. – Przekonałem się, że akceptuję w niej dosłownie wszystko, niczego nie próbuję zmienić. Ciągle nie możemy się nagadać... – mówi Przemek.
– Od początku było inaczej niż z moimi poprzednimi chłopakami – mówi Dominika. – Bez walki o dominację, bez przeciągania liny. Triki, sztuczki w naszych relacjach są skazane na porażkę. Wszelkie podchody wydają mi się dziecinadą, marnowaniem energii. Szybko zaczęłam myśleć o nas w kategorii „my“. Pierwszy raz w życiu ja, rozpieszczona jedynaczka, nie przejmowałam się jedynie sobą – opowiada Dominika i rzuca w stronę Przemka: – Co by było, gdybym powiedziała „nie”? – Szczerze? Nie brałem tego pod uwagę – uśmiecha się on. Bo mogą żartować z tak archaicznych uroczystości jak zaręczyny, ale to była przecież deklaracja, że ich związek jest na całe życie. Gdy to czujesz, nie musisz szukać potwierdzenia u drugiej osoby.
Dawniej związek dwojga ludzi wydawał się Dominice najbardziej skomplikowaną i kruchą rzeczą na świecie. A teraz oboje nie wyobrażają sobie przyszłości bez siebie. Boją się tylko tego, co może im zagrozić z zewnątrz. Bo jeżeli się kocha, a przy tym ma poczucie humoru, każdy problem wydaje się do rozwiązania...
COŚ SIĘ ZMIENIŁO
Natalia , lat 24, handlowiec Paweł , lat 25, inżynier. Są razem 5,5 roku, pobrali się 6 miesięcy temu
Wesele było tradycyjne. Z przyjęciem na sto osób, białym welonem, całowaniem chleba na szczęście i przenoszeniem panny młodej przez próg. Po co brać ślub w wieku 25 lat? Dla Natalii i Pawła odpowiedź jest oczywista: – Bo się kochamy i bardzo tego chcieliśmy. Paweł: – Gdy przedstawiam Natalię jako swoją żonę, daję ludziom do zrozumienia, że to najważniejsza osoba w moim życiu. Nie jest już dziewczyną, narzeczoną, kimś, z kim mogę za chwilę przestać być. Kiedy składałem przysięgę, zrozumiałem, że od tej pory biorę za nią odpowiedzialność, że wiążemy się na dobre i na złe.
Podjęli jeszcze kilka decyzji. Na przykład o podziale obowiązków: ona zmywa i gotuje, on zajmuje się kotem, w weekendy przygotowuje śniadania. – Trochę bawimy się w dom – śmieje się Natalia. – Zawsze wieczorem można rzucić: idziemy na piwo? Jak za dawnych czasów. O co się kłócą? Paweł jest zazdrosny, gdy żona najpierw opowiada o ważnych dla siebie sprawach siostrze. – Gdy się opowiada o czymś po raz drugi, cała historia na tym traci! Prowadzą mniej intensywne życie towarzyskie, bo on nie zawsze ma nastrój na kino albo wizyty. Wstaje o szóstej rano, wraca do domu po dziesięciu godzinach męczącej fizycznie pracy. – Często widzę, że Natalia ma ochotę gdzieś wyskoczyć, ale zmęczenie jest silniejsze ode mnie. Idziemy na kompromis – wieczór spędzamy w domu, ale nie siadam przed telewizorem, tylko razem przygotowujemy fajną kolację. To ważne, żeby celebrować bycie we dwoje, by nie dać się monotonii. – Docieraliśmy się kilka lat, teraz możemy trochę odpocząć – mówi Natalia. – Nabrać sił na moment, kiedy urodzą się dzieci i staniemy się prawdziwą rodziną, a życie nabierze 4 wariackiego tempa.
NAWET Z ZOŁZĄ
Kasia, lat 31, lektorka angielskiego Igor, lat 31, architekt. Małżeństwo od 4 lat, rodzice Poli od półtora roku.
Ciążę Kasia znosiła wspaniale. Na ścianach mieszkania wiszą jej fotografie z dużym brzuchem, które zrobił mąż. Wygląda na nich zjawiskowo. Przez 9 miesięcy żadnych wymiotów, złego samopoczucia Do ostatniej chwili prowadziła zajęcia z uczniami. Na Polę czekał pokój wyłożony tapetą w chmurki, a w szafie nowiutkie ubranka. Imię córki też wymyślili dawno temu, więc uznali, że na wszystko są przygotowani.
– Zdawałam sobie sprawę, że nasz tryb życia się zmieni. Że skończą się spontaniczne wyprawy do kina i wariackie weekendowe wypady. Ale jednego nie przewidziałam: jak zmienimy się my sami. Po powrocie ze szpitala kwiaty i pierwsza kąpiel w asyście dziadków. A potem Pola przepłakała pierwszą noc i... następne kilkadziesiąt. – Zdarzało się, że zasnęła na dwie godziny, a potem krzyk. Byłam wykończona. I zdumiona tym, że mąż w tym hałasie potrafi spać jak kamień. Nie poznawałam go, nie pomagał mi, jakby uciekał od nas. Igor tłumaczył, że nie mógł chodzić do biura niewyspany. – Akurat kończyliśmy ważny projekt. Zawsze zarabiałem więcej, czułem się odpowiedzialny finansowo za rodzinę. Wydawało mi się, że podział obowiązków jest jasny.
Przyznaje, że zaczął celowo odwlekać powrót z pracy. – Kaśka chodziła wściekła jak osa. Wszystko ją drażniło. Chociaż pomagała jej mama, to ciągle słyszałem tylko o kolejnych problemach z karmieniem, kolkach i marudzeniu Poli. Miałem wrażenie, jakby moja pogodna, uśmiechnięta żona zniknęła, a na jej miejscu pojawiła się jakaś obca zołza. Kasia lubi mieć wszystko pod kontrolą, tymczasem wydawało jej się, że z niczym sobie nie radzi. – W oczach Igora widziałam dezaprobatę. Jakby nie pojmował, co się właściwie stało! Przecież jego siostra w czasie macierzyństwa kwitła. W dodatku nie umiałam zrzucić kilku kilogramów nadwagi, od patrzenia w lustro robiło mi się słabo. Czułam, jakbyśmy się... rozstali. On był na swojej planecie, gdzie jest praca, biznes, ważni, ciekawi ludzie, a ja na swojej: dziecko, przecierane ekozupki, układanie ubranek w równe stosiki.
Do dziś nie wiedzą, kto pierwszy wyciągnął rękę. Ona uważa, że on. Zaproponował, że w soboty zostanie z Polą, a Kasia będzie mogła wyjść z przyjaciółkami. On chwali, że żona znowu się uśmiecha. No i też Pola wreszcie śpi normalnie. – Pomogło nam, że się kochamy. W ostatecznym rozrachunku myśleliśmy o drugiej osobie. Dlatego udało nam się pójść na kompromis. Nie wyobrażałem sobie, by pojawienie się Poli mogło zniszczyć nasz związek. Zawsze wiedziałem, że Kaśka jest kobietą, z którą chcę być. Nawet jeśli bywa zołzą.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Polecane
14.08.2018, 14:22
27.05.2024, 23:00
02.08.2024, 11:57
25.01.2024, 07:00
Duchowość
Kanonizacja, czyli długotrwały proces oficjalnie potwierdzający świętość. Kolejny etap po beatyfikacji
25.02.2024, 06:00
Zioła i kamienie
Kamień miłości wzmacnia uczucie i przyciąga ukochaną osobę. Działa jak magiczny talizman. Jaki kamień jest kamieniem miłości?
29.01.2024, 19:30
Znaki zodiaku
Wskazano 3 znaki zodiaku, które są spragnione miłości. Nie potrafią żyć bez ukochanej osoby
21.02.2024, 10:00
14.10.2016, 09:39
Relacje
Musisz przejść przez 4 etapy związku, aby mieć udaną relację. Większość nie dociera nawet do trzeciego
03.02.2025, 09:00
19.08.2024, 15:04
Znaki zodiaku
Oto 3 znaki zodiaku, które w marcu wpadną w sidła miłości. Będą chodzić z głową w chmurach
05.03.2024, 10:00
13.12.2023, 23:00
Promocja
Pokazywanie elementów od 1 do 4 z 8
Neuropeptydy w kosmetyczce. Technologia, która zatrzymuje czas
Współpraca reklamowa
Zaproś sztukę do swojego wnętrza z nową linią Velvet ART
Współpraca reklamowa
Jak dobrać damskie buty zimowe do swojego stylu i sylwetki?
Współpraca reklamowa
Wybierz się do Suntago i wypocznij w tropikalnym stylu
Współpraca reklamowa
„Woda opadła, psy zostały” – rusza kampania pomocowa dla bezdomnych zwierząt
Współpraca reklamowa
Blask, ciepło i styl na chłodniejsze dni z SHEIN
Współpraca reklamowa
Blaupunkt świętuje 100-lecie innowacyjnym gramofonem wertykalnym VT100
Współpraca reklamowa
Paulina Krupińska w Świątecznej Kampanii Homla
Współpraca reklamowa