MICHAŁ ŻEWŁAKOW Co ostatnio kupił pan żonie?
Ojciec. Mąż. Obrońca. Czyli prywatnie i na boisku. Piłkarz reprezentacji Polski i Olympiakosu Pireus, z którym zdobył mistrzostwo Grecji. Przyjaciel Artura Boruca i fan sushi.

- GALA 23/2008||
MICHAŁ ŻEWŁAKOW Warszawiak, który gra w Grecji. Karierę zaczynał na początku lat 90. Grał między innymi w Polonii, Hutniku Warszawa, KSK Beveren, Excelsiorze Mouscron i RSC Anderlecht. W polskiej reprezentacji strzelił dwie bramki. Jego brat bliźniak też jest piłkarzem.
GALA: Kiedy obrońca strzela gola?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Jak się zaplącze gdzieś pod bramką przeciwnika. Mnie się ostatnio udało. Obrońcy też potrafią strzelać. I strzelają.
GALA: Strzelił pan kiedyś gola sam sobie?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: To nieszczęście mi się przydarzyło, kiedy grałem jeszcze w Belgii w barwach Excelsioru Mouscron. Przy stanie 1:2 strzeliłem gola na 1:3. Był wyjątkowej urody, szkoda, że nie do tej bramki, co trzeba.
GALA: Przed czym broni się obrońca?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Przed atakami rywali, ale bywa również, że przed zawiedzionymi kibicami.
GALA: Największa porażka?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: W życiu prywatnym los do mnie się uśmiecha. A w sporcie – nasz udział w dwóch ostatnich mistrzostwach świata.
GALA: Kiedy ostatnio czuł się pan jak zwycięzca?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Kiedy dowiedziałem się, że jestem ojcem córki, a potem, kiedy urodził mi się syn. Mieszanka dumy i radości. Rywalizowałem z bratem, najpierw na boisku, potem on pierwszy został ojcem. Nie chciałem być gorszy.
GALA: Jakim jest pan ojcem?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Chyba trochę dochodzącym. Sport pochłania dużo życia, czasu dla dzieci mam zdecydowanie za mało. Nie jestem policjantem w domu. Żona dba o dyscyplinę. Ja tę dyscyplinę rozluźniam.
GALA: Z Marcinem, bratem bliźniakiem, jest tak, że nawet jak się nie widzicie, czujecie, że u drugiego jest dobrze albo źle?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Jest coś na rzeczy. Miałem dwie długotrwałe kontuzje. Wtedy brat też narzekał, że zdrowie mu się popsuło. Ale nie jest tak, że jak mnie boli noga, to on kuleje.
GALA: Kiedy pan krzyczy?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Jestem nerwusem, więc kiedy się zdenerwuję. Muszę pracować nad kontrolowaniem emocji. Jeszcze nie zawsze mi wychodzi. Piłkarz jest normalnym człowiekiem: potafi warknąć, uśmiechnąć się, nie wstydzi się łez. Potrafi porozmawiać i z księdzem, i ze staruszką, i z pijaczkiem pod budką z piwem.
GALA: Kiedy krzyczą na pana?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Mam wokół siebie ludzi, którzy potrafi ą poskromić temperament. Moja żona jest zwolenniczką rozmowy. Na boisku ostre komendy padają z ust Artura Boruca, ale to jest zdrowe, sportowe. Z rozdartą gębą nawet mu do twarzy (śmiech).
GALA: Męska przyjaźń – co to takiego?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: To coś więcej niż zwykły szacunek, a troszkę mniej niż miłość. Coś, czego kobiety czasem nie rozumieją. Wzbudza to zazdrość z jednej strony, podziw – z drugiej. Przyjaźnimy się z Arturem Borucem. Mamy sekrety. Nasze żony, które się znają, chciałyby te nasze tajemnice poznać.
GALA: Co ostatnio kupił pan żonie?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Zegarek, choć podobno butów i zegarków nie powinno się kobietom kupować, bo odejdą. Tylko że mnie żona powiedziała, że odejdzie, jak nie będę jej tego kupował.
GALA: Kiedy ostatnio zabrał ją pan na sushi?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: W moje urodziny.
GALA: Życie piłkarza kończy się w wieku 35 lat?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Teoretycznie tak. To taka granica przyzwoitości, ale są wyjątki. Choćby Paolo Maldini. Chciałbym być takim wyjątkiem, ale kiedy zauważę, że moja sportowa forma jest słaba, a zdrowie szwankuje – sam podziękuję. Będę miał więcej czasu dla rodziny i porządnie odpocznę. Z drugiej strony chciałbym zostać przy futbolu, bo na tym znam się najlepiej. Może jako menedżer. Może spróbowałbym pomóc warszawskiej Polonii. Piłka ciągle mnie kręci.
GALA: Powiedział ktoś panu, że rozmowa z panem to przyjemność?
MICHAŁ ŻEWŁAKOW: Pewnie tak, ale nie pamiętam kto, pewnie ksiądz przy spowiedzi, bo trochę się nasłuchał (śmiech).
Polecane
„W walentynki kupiłem żonie róże i czekoladki. Bajka się skończyła, gdy odkryłem, jaki prezent przygotowała dla mnie”
„Żonie na Dzień Kobiet kupiłem ciepłe barchany, a młodej kochance kuse fatałaszki. Plan był sprytny, ale miał luki”
„Nogi mi miękły, gdy widziałam umięśnione ciało sąsiada. Bogu dzięki, że nie żona nie kupiła mu rolet”
„Figlowałem ze szwagierką, bo żona mnie olewała. Wpadłem wprost w jej sidła jak ostatni naiwniak”
Trendy we fryzjerstwie 2024. Michał Urbaniak opowiada, co chętnie "nosimy" na głowie
Współpraca reklamowa
„Obiad podsuwała mi żona, a deser kochanka zza ściany. Czułem się panem na włościach i dostałem za swoje”
„Wpadłam w sidła oszusta. Dla jego pięknych oczu prawie straciłam wszystko, co do ostatniego grosza”
„Kupiłem synowi komputer, by być lepszym ojcem. Szybko zrozumiałem, że za pieniądze nie kupię mu szczęścia”
„Kupiłem stare auto z niespodzianką. Kompletnie mnie zatkało, gdy w bagażniku znalazłem skarb”
Ta kobieta to Piotruś Pan w spódnicy. Sprawdź, czy ty też masz cechy wiecznej dziewczynki
„Ostatnią noc jako kawaler wykorzystałem do ostatniej minuty. Nauczka za uciechy przyszła szybciej niż kac”
„Żona liczyła na ziemię w darowiźnie od wuja, a on ją sprzedał. Uknuła sprytny plan, jak ją odzyskać”
Promocja
Pokazywanie elementów od 1 do 4 z 8
Neuropeptydy w kosmetyczce. Technologia, która zatrzymuje czas
Współpraca reklamowa
Zaproś sztukę do swojego wnętrza z nową linią Velvet ART
Współpraca reklamowa
Jak dobrać damskie buty zimowe do swojego stylu i sylwetki?
Współpraca reklamowa
Wybierz się do Suntago i wypocznij w tropikalnym stylu
Współpraca reklamowa
„Woda opadła, psy zostały” – rusza kampania pomocowa dla bezdomnych zwierząt
Współpraca reklamowa
Blask, ciepło i styl na chłodniejsze dni z SHEIN
Współpraca reklamowa
Blaupunkt świętuje 100-lecie innowacyjnym gramofonem wertykalnym VT100
Współpraca reklamowa
Paulina Krupińska w Świątecznej Kampanii Homla
Współpraca reklamowa